poniedziałek, 19 listopada 2012

Witam

No i niestety,dom,jak wiele innych na osiedlu jest zalany,na razie nie mozna w nim mieszkac.mielismy zalany caly dol i polpietro,a to i tak dobrze w porownaniu z domami zalanymi calkowicie,nadajacymi sie tylko do rozbiorki.Czesto sie oglada w telewizji powodzie,wspolczuje,ale pierwszy raz widzialam skutki na wlasne oczy i doznalam szoku,tego sie nie da opisac.My mieszkamy w wynajetym mieszkaniu i corka z  zieciem maja nadzieje,ze na swieta wroca do siebie,ale jak bedzie,to nie wiadomo.Poniewaz moj pokoj byl w zalanej czesci,wiec niewiele rzeczy mi zostalo,troche ciuchow i z moich scrapowych zakupow pieczatki,a to dlatego,ze mam w zwyczaju przechowywac je w woreczkach z zapieciem strunowym.Corka wygrzebala je z tego blota ktore zostalo w pokoju,i po wysuszeniu sa uratowane,reszte zakupow musialam odnawiac.
A to ostatnia praca ktora zrobilam przed katastrofa,na szczescie zdazylam go oddac,bo inaczej by poplynal.Za tydzien bede juz w Polsce,wiec do zobaczenia












 Niestety komputer przestawia mi zdjecia i nie moge ich w zaden sposob ustawic,ale mam nadzieje,ze tak tez da sie ogladnac,pozdrawiam serdecznia

5 komentarzy:

  1. Jak dobrze , że napisałaś myślami byłam z Tobą ....Straszna tragedia , ale dobrze , że się nikomu nic nie stało...Wracaj szczęśliwie...Cieplutko pozdrawiam pa....

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję Wam:)

    Fajny chłopięcy album.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamuś w sobotę się w Warszawie widzimy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję...
    Album przepiękny!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Współczuję nieszczęścia. Oby nic takiego więcej się nie zdarzało.
    Piękny albumik :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za odwiedziny,a jeżeli komuś jeszcze się chce napisać słówko ,to jest to prawdziwy nektar dla duszy.